Thread Reader
Twitter

Chciałbym zwrócić Państwa uwagę, że Polska rozgrywa właśnie w Brukseli bardzo ostrą partię o sankcje i "price cap" na ropę na rynku globalnym. Ponieważ być może dzisiaj sprawa się będzie rozstrzygać na posiedzeniu Ambasadorów UE, kilka uwag na ten temat. 🧵

Ale zacznijmy od wprowadzenia, bo bez tego nie sposób zrozumieć co się dzieje. Za siedmioma górami ⛰️🏔️🗻, za siedmioma lasami 🌲🌳🌴....
Ok. Na poważnie teraz: w 6-tym pakiecie sankcji UE na Rosję wprowadzono - oprócz zakazu importu do UE ropy RUS i produktów ropopochodnych (z długim okresem przejściowym) - zakaz świadczenia przez firmy UE pewnych usług powiązanych z handlem ropą rosyjską poza UE.
A konkretnie, firmy z UE nie mogły pomagać w (m. in. finansować ani ubezpieczać) transporcie rosyjskiej ropy i produktów ropopochodnych z Rosji do państw trzecich. Sankcja ta może wydawać się mało ważna, szczególnie w kontekście innych sankcji, ale to bardzo mylne.
Ze względu na rolę, jaką odgrywają banki 🏦europejskie w finansowaniu handlu ropą 🛢️, a europejskie firmy ubezpieczeniowe w jego ubezpieczaniu, sankcja ta stała się szalenie niebezpieczna dla Rosji, ale również dla globalnej gospodarki.
Odejście firm europejskich od finansowania i ubezpieczania handlu ropą i produktów ropopochodnych mogłoby istotnie zahamować globalny handel rosyjską ropą 🛳️, a tym samym spowodować istotną zwyżkę cen 📈mającą zły wpływ na światową gospodarkę.📉
Do akcji wkraczają Amerykanie, którym ten manerw UE się nie podoba. Rozumieją cel odcięcia Rosjan od kasy💰 ale nie kosztem wzrostu cen ropy na rynkach globalnych, a już na pewno nie przed wyborami w USA. Yellen i jej ekipa wymyśla "price cap". reuters.com/business/energ…
Pomysł jest prosty. Skoro celem sankcji jest odcięcie Rosjan od zysków z handlu ropą, a te zależą od jej ceny, a świat tak naprawdę potrzebuje ropy, tym bardziej taniej, to najprościej rozwiązać tą łamigłówkę limitem cen ropy na rynkach globalnych.
G7 ustali cenę maksymalną ropy ("price cap"), przez sankcje wymusimy jej przestrzeganie przez świat, ropa będzie tańsza, Rosjanie zarobią mniej, a podaż ropy RUS nie zostanie wstrzymana. Brzmi to nieźle.
Idea "price capu" przyjmuje postać konkretną w 8-pakiecie sankcji 8⃣. UE rewiduje poprzedni zakaz finansowania i ubezpieczania transportu rosyjską ropą zawężając go tylko do ropy powyżej capu. Natomiast transport ropy w ramach capu, lub poniżej, można obsługiwać.
Do tego UE wprowadza zakaz TRANSPORTU ropy powyżej capu przez firmy europejskie. Wcześniej, nie chciały się na to zgodzić Grecja 🇬🇷, Malta 🇲🇹 i Cypr 🇨🇾, które mają olbrzymie floty tankerów. 🛳️
Nie chcieli się zgodzić, bo słusznie uważali, że sankcje spowodują utratę biznesu przez te państwa, gdyż właściciele statków wyrejestrują je z tych państw i przeniosą do państw trzecich, bez sankcji i bez skutku dla samej Rosji. Ale z price capem, mogą się na taki zakaz zgodzić.
Więc ustawodawstwo jest gotowe, ale brakuje ciągle głównego elementu: samego "capu", czyli konkretnej ceny. Ta ma zostać ustalona na poziomie G7, gdzie jakby nie patrzeć główne skrzypce grają Amerykanie. A tym bardzo zależy na tym, aby handel rosyjską ropą trwał.
Tutaj ważnym wątkiem jest czy pozostałe państwa - poza G7 - przyłączą się do capu. Bo jeśli państwa jak Chiny czy Indie przyłączą się do capu, to powstaje de facto kartel kupujących, którzy odmawiają kupna powyżej ustalonej ceny. Cap staje się faktem nie do obejścia przez Rosję.
A kupno w ramach (zaniżonego) capu daje im możliwość lukratywnego odsprzedaży tej ropy. Więc Amerykanie są optymistami, że cap ma szansę zdobyć (pewnie ciche) poparcie Chin i Indii i zadziała.
Dodać trzeba, że idea capu oczywiście nie podoba się samym Rosjanom, którzy grożą, że nie będą sprzedawać ropy do państw, które cap stosują. reuters.com/business/energ…
Amerykanie uważają jednak, że wszystko zależeć będzie od ceny. Jeśli cena będzie pozwalała Rosjanom pokryć koszty wydobycia i trochę zarobić, to - wg Amerykanów - sprzedawanie w ramach capu może się Rosji opłacać.
Więc w negocjacjach nt capu pojawia się silna argumentacja, by cap ustawić w miare wysoko, by zachęcić Rosjan do sprzedaży. Owszem, zarobią mniej ale zarobią. Ustawienie capu nisko powoduje oczywiście odcięcie Rosji od kasy, ale ryzykuje wojną handlową z Rosją. USA tego nie chce
Ostatecznie, G7 proponuje CAP między 65 i 70 USD. To dość wysoko. Pozwala Rosjanom produkować i nieźle zarabiać. Ten cap przekazany do jest do UE, gdzie powinień zostać teraz szybko zatwierdzony. I tu robi się bardzo, ale to bardzo ciekawie....
Wyłaniają się dwa obozy. ▶️Obóz "jastrzębi" (PL i państwa bałtyckie) nie chce słyszeć o tym progu cenowym. Pozwala on Rosji za dużo zarabiać na handlu ropą. PL proponuje coś koło 30 USD. ▶️Obóz południowy (Grecja, Malta, Cypr) nie chce słyszeć o niczym poniżej 70 USD.
Negocjacje - na poziomie Ambasadorów UE - trwają całą środę. Dwie przerwy. Rozmowy kończą się późnym wieczorem. Niespodziewanie nie ma zgody. Coś, co miało być w zasadzie szybkim zatwierdzeniem propozycji G7 (z wyborem konkretnej ceny) przerodziło się w prawdziwą próbę sił.
Negocjacje przełożone na czwartek, ale zaplanowane na wczoraj wieczór posiedzenie COREPER (Ambasadorów UE) zostaje niespodziewanie odwołane. Znów: ciągle nie ma zgody. COREPER prawdopodobnie spotka się dzisiaj (piątek).
Ale rodzi się zasadnicze pytanie: skoro price cap to sankcje i Ukraina, wsparcie Ukrainy to temat zdominowany przez USA i - ponadto - wiadomo że zaproponowany wysoki cap jest wynikiem presji USA w G7 i że bez zgody USA capu nie będzie - to dlaczego Polska blokuje amerykański cap?
Upartość Grecji, Malty i Cypru można zrozumieć: oni mają flotę handlową, oni handlują tą ropą więc cap dotknie bezpośrednio ich firmy, które tracą zyski na rzecz tankerów z państw trzecich. Więc ich stanowisko jest podyktowane własnym interesem komercyjnym. Ale Polska?
Przypomnijmy, cap który blokuje Polska i państwa bałtyckie zaproponowało G7, a tam przeforsowali to Amerykanie. Czyli wychodzi na to, że Polska blokuje przyjęcie w UE propozycji USA, które ten cap wymyśliło i się go domaga?
Oczywiście oficjalnie powodowani jesteśmy chęcią mocnego uderzenia w RUS machinę wojenną i możliwość jej finansowania z dochodów z ropy. Ale są też wątki praktyczne: cap musi być zatwierdzony na poziomie G7, a USA chce wysokiego capu. Więc o co chodzi?
Widzę trzy możliwości: 1) bierzemy udział w jakiejś ustawce z USA, która zgadza się na niższy cap, ale chce sprawiać wrażenie, że zostali do tego zmuszeni. Możliwe, ale mało prawdopodobne.
2) PL i państwa bałtyckie grają tutaj ostro z USA. Wiemy, czego chce USA, ale mamy własne interesy i ich się trzymamy. Możliwe? Tak. Prawdopodobne? Mało.
Pozostaje więc opcja 3. Negocjujemy. WIemy, że cap będzie wysoki i że jest to nie do uniknięcia, ale staramy się utargować coś dla siebie w zamian za zgodę. Ale co konkretnie? O co gramy?
Myślę, że w tle jest 9 pakiet sankcji, którego przyjęcie przez UE się ślimaczy. W mojej ocenie, gramy aby zmusić KE i pozostałe państwa do przyspieszenia prac na 9 pakietem sankcji i jego wzmocnieniem.
Tak czy owak, fascynująca rozgrywka z wieloma wątkami. Zobaczymy co przyniesie dzień dzisiejszy. Jak mają Państwo swoje pomysły, komentarze, uwagi - zapraszam do dyskusji. /KONIEC>
Tomasz Wlostowski
EU & US trade & regulatory affairs lawyer. Currently in Brussels. Trade, climate, geopolitics, sanctions, foreign affairs, US & EU politics, Russia, Ukraine
Follow on Twitter
Missing some tweets in this thread? Or failed to load images or videos? You can try to .